Dzień zapowiadał się ... szczerze to nie wiem jak się zapowiadał. xD
Obudziłam się przed 6.00, ale dokładnie nie wiem o której godzinie. Budzik nastawiony na 6.00 jeszcze nie dzwonił, więc postanowiłam przysnąć.
Po przygotowaniach do szkoły mama dała mi gumę(miętową *o*). Wszystko było by w porządku gdyby nie wygłupy z gumą przed lustrem i jej wylądowanie na ziemie (Houston mamy problem xD). Oczywiście starą wyrzuciłam i wzięłam sobie nową. :D
Po przybyciu do szkoły zaczęły się męki i stęki. ;-; Mieliśmy zastępstwo z matmy z inną panią od matmy. (DLACZEGO?!;-;) Potem j. angielski na którym pisałam zaległą klasówkę i zapomniałam słowa clever( no bo przecie ja stupid *o*). Następnie j.polski<w normie> i matma <może być .-.>.
Czas na mękę! W-f nadchodzi! D: Zaliczałyśmy skok w dal... oceny będą w piątek, albo poniedziałek. Wszystko byłoby ok gdyby nie moje marne skoki i jebnięcie się na piasku XD Poleciałam przodem na piasek i wszystko miałam brudne ( mama dziś sobie trochę popierze). Potem wszystko komentowałam z moją pozytywnie jebnię*ą kuzyneczką. <3
Ps. Żałuje, że nie wzięłam Nieprzygotowania na w-f. :<
Jak jeszcze się wydarzy coś godne skomentowania to dopiszę,Ola:*
Ah... dzień całkiem podobny do mojego xD
OdpowiedzUsuń