Zdechła i ospała poszłam do szkoły. Lekcję rozpiszę od myślników, abyście się nie pomylili:
- j. angielski
Pani oddała ćwiczenia(;-;), które wzięła wczoraj, by sprawdzić dwa zadania domowe. Dostałam 4- ( źle, chodź spodziewałam się gorszej oceny, oooooooooooooooooooooooooooooooo wiele gorszej) i 5(*.*).
Bawiliśmy się z jakimiś czasownikami "have to" i "has to". Więcej nie mam do powiedzenia.
- historia
Dostałam 4+ z kartkówki, która była w poniedziałek. Brakowało mi 0,1 pkt do piątki ;-;(totalna załamka), ale natomiast dostałam 5+ z pracy domowej. *o*
- j.polski
Same nudne zadania + praca domowa. -.-
-przyroda
Ujdzie w tłoku. Normalna spokojna, hałaśliwa lekcja.
- w-f
45 minut męki i cierpienia do ostatniej kropli potu.
-plastyka
Teraz coś co mnie zaszokowało...Zamiast mojej naj lekcji był test z matmy, bo Pani dyrektorka chciała sprawdzić nasze umiejętności. -.- A 5 zadanie chyba każdy zrobił źle, bo nie ćwiczyliśmy obliczania pola na matematyce.
- godz. wychowawcza
Trójka chłopaków znów narozrabiała i wzięto ich do psychologa, a nam uświadamiała wychowawczyni, że mamy skończyć z nimi oraz trzymać ich krótko, bo niedługo wszystkim wejdą na głowę.
- dodatkowe zajęcia z j. angielskiego ( w skrócie kółko z j. angielskiego)
Z kartkówki dostałam 5, ale to nie wszystko! Razem z 2 koleżankami oraz panią rozwiązywałyśmy zadania. No i nikt nie wiedział w drzewie genealogicznym kim jest mąż dla rodziców swojej żony.
Oto wtedy narodziło się kilka nowych słów i zamienniki starych:
- córkowy : zięć- tego słowa nikt z nas nie znał
- brataniec: bratanek
- prawniczka: prawnuczka
Prawowitą autorką zamiany jest Emilka. Dziękujemy. *o*
Teraz posługujemy się wyrazami w pierwszej kolumnie. :D
PS.Szczerze to miałam 8 godzin, ale ta ostatnia męką nie była.^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz